Te dane z polskiej gospodarki to był szok. W czerwcu inflacja CPI w Polsce nieoczekiwanie wróciła do środka celu inflacyjnego banku centralnego, czyli do 2,5 proc. rok do roku, po tym jak jeszcze w maju kształtowała się ona na poziomie 3,1 proc. Tak wyraźny spadek inflacji to efekt niższych cen żywności, a także niższych cen paliw, co jest pochodna zarówno spadku cen ropy na rynkach światowych, jak i obowiązywania rządowego „programu CPN”.

Opublikowane dziś dane mocno zaskoczyły. Inflacja była bowiem wyraźnie niższa niż prognozy ekonomistów. Rynkowy konsensus kształtował się bowiem na poziomie 2,7 proc. r/r.

Innym zaskoczeniem był fakt, że w czerwcu ceny względem maja spadły aż o 0,5 proc., czyli mieliśmy miesięczną deflację w Polsce. I to już drugi kolejny miesiąc, bo w maju również ceny spadły, tyle że o 0,3 proc. względem kwietnia.

Dwa kolejne miesiące deflacji miesięcznej – lub jak ktoś woli spadku cen w stosunku do poprzedniego miesiąca – to pierwszy taki przypadek w Polsce od wakacji 2020 roku.

Opublikowane dziś dane w praktyce przesądzają, że Rada Polityki Pieniężnej nie tylko nie podniesie stóp procentowych w tym roku, ale też na nowo otwierają drzwi do ich obniżki w 2027 roku. I tych oczekiwań nie zmienia fakt, że już w lipcu inflacja wzrośnie prawdopodobnie do około 3 proc. rok rok roku, za czym będzie stał wzrost cen paliw po zakończeniu „programu CPN”. A to dlatego, że będzie to jednorazowy skok, a szanse na przekroczenie przez inflację w tym roku poziomu 3,5 proc., czyli górnego odchylenia celu inflacyjnego są znikome.

Brak podwyżek stóp procentowych przez RPP i otwierająca się perspektywa na ich cięcie w 2027 roku, w sytuacji gdy rynki obawiają się, że Fed i ECB będą stopy podnosić, osłabiają złotego względem innych walut. Widać to na kursie EUR/PLN. Notowania euro wróciły w rejon 4,30 zł, gdzie znajduje się ważna strefa oporu 4,30-4,31 zł. Czy jest szansa na jej przebicie? Teoretycznie tak. W praktyce natomiast wydaje się, że siła polskiej gospodarki będzie chronić złotego przed osłabieniem nawet w sytuacji, gdy czołowe banki centralne będą podnosić stopy procentowe. Stąd na tę chwilę strefa 4,30-4,31 zł powinna powstrzymać wzrosty EUR/PLN.